Pies słabł i jego stan sie pogarszał więc pojechałem znów do tego samego weterynarza który stwierdził "niedowład konczyn tylnych". Okazalo sie pozniej ze przez za silne leki jego uklad pokarmowy przestał działać, czego skutkiem było pożegnanie się z życiem.
Gagarina. Śledczy ustalili, że 20-letni Mateusz P. i 21-letni Szymon G. wprowadzili czworonoga do windy i ją uruchomili. Małe półtorakilogramowe zwierzę wpadło do szybu windy i poniosło śmierć. Podejrzani o ten brutalny czyn początkowo przyznali się do winy i wyrazili skruchę.
To był zwykły spacer. Moris, 7-letni pies, w pewnej chwili podbiegł do znaku drogowego. Ten, z niewyjaśnionych powodów, był pod napięciem. Śmierć psa być może ocaliła komuś życie.
Dzisiaj rano zdechł mój 8 letni rottweiler mieszaniec. Od kilku dni nie miał apetytu, pragnienia, występowały biegunki i wymioty. Wczoraj 17. 03. 2011 byliśmy z nim u weterynarza, lekarz jednoznacznie nie stwierdził co dolega psu podejrzewał zatrucie. Cezar (nasz pies) dostał w kroplówce glukozę oraz do nawadniania płyn, antybiotyki, witaminę c. Wieczorem pies miał problemy z
Oto dziesięć rzeczy, które powinieneś wiedzieć o testach DNA psów, w tym o kosztach wykonania jednego w gabinecie lekarza weterynarii. Koszt testu DNA psa u weterynarza: Koszt testu DNA psa w gabinecie lekarza weterynarii może wynosić od 150 do 300 USD lub więcej, w zależności od złożoności testu i wszelkich dodatkowych usług świadczonych przez weterynarza.
Życie z psem. Wasze historie! Nie miała pieniędzy na leczenie psa, więc go oddała. psy.pl. Ten tekst przeczytasz w 2 minuty. Tę historię usłyszałam ostatnio od znajomej pani weterynarz. O starszej pani, która choć swego psa bardzo kochała, nie miała pieniędzy na operację ratującą psu życie. Musiała wybierać.
. Dwa tygodnie temu wraz ze swoją 11-letnią suczką odwiedziłam weterynarza w celu zaszczepienia jej na wściekliznę. Zwróciłam uwagę na to, że z psem ostatnio dzieje się coś dziwnego, jest osłabiona i bez przerwy dyszy - nawet w chłodne dni. Pani weterynarz zbagatelizowała tą informację twierdząc, że najpierw ją zaszczepimy, a w domu psa należy obserwować i jak nic się nie zmieni to przyjść za tydzień. Po tygodniu zaczął się horror, pies dyszał coraz bardziej, nie był w stanie przejść 20m, nie mógł wejść/zejść po schodach, ślinotok, opadanie głowy, brak koordynacji ruchowej, rozjeżdżanie się łap, otępienie, brak kontroli nad oddawaniem moczu. Weterynarze badali psa i odsyłali do domu, twierdząc że badanie krwi, prześwietlenie klatki piersiowej, EKG na nic nie wskazują - wyniki były dobre - jedyne co ich zdziwiło to strasznie duża ilość leukocytów - stwierdzili, że to infekcja. Dostała zastrzyki przeciwbólowe i sterydy. Rano stan psa się pogorszył, nie mogła zejść po schodach, położyła się na dole, w pewnej chwili wstała, napięła wszystkie mięśnie i upadła, umarła w ciągu 3 sekund. Mam pytanie, czy zaszczepienie chorego psa na wściekliznę może być przyczyną jej śmierci? Szczepionka na wściekliznę zawiera toksyczny tiomersal, czy podanie go choremu psu, z obniżoną odpornością mogło doprowadzić do śmierci? Badania wykazały, że pies ma powiększoną wątrobę, w momencie kiedy pies był chory i miał obniżoną odporność, w jego organizm wszczepiono toksyny, rtęć, organizm bronił się przed toksynami, które atakowały różne narządy, broniła się również wątroba, stąd zmiany w jej wielkości, toksyny sparaliżowały rdzeń kręgowy stąd niedowład kończyn, trudności w poruszaniu się, natychmiastowa śmierć. Czy to jest możliwe? Na pewno szczepienie zwierzęcia wykazującego objawy chorobowe nie powinno się zdarzyć. Gdyby szczepionki miały takie działanie jak Pani opisała, nie byłyby dopuszczone do stosowania. Antygeny zawarte w szczepionce powodują mobilizację układu odpornościowego w tym kierunku, jeśli faktycznie toczyła się jakaś infekcja w organizmie, to układ odpornościowy został "podzielony" - musiał zająć się szczepionką i infekcją. Jak rozumiem, krew była badana kilka dni po szczepieniu, więc uważam, że w tym wypadku wzrost leukocytów nie jest niczym niezwykłym. Może przyczyna leży gdzieś indziej? Może była to niewydolność krążenia, może pies chorował na serce? Stąd te wszystkie objawy niedotlenienia i osłabienia? Powiększona wątroba może wskazywać na zastoinową niewydolność krążenia. Ale to oczywiście niepotwierdzone domysły, myślę że nie należy dalej tego roztrząsać i myśleć w tych kategoriach ponieważ będzie to napędzało smutek i żal w waszych sercach. Łączę wyrazy współczucia.
Witam. Mój 5-letni York Shire Terrier miał kontuzję nogi, a mianowicie zerwał ścięgno i miał słabe czucie w prawej tylnej łapce. Weterynarz dał leki przeciwbólowe i powiedzial ze to tylne konczyny przestaja pracowac i dal jakies silne tabletki. Oczywiscie wydawalo mi sie ze to nie o to chodzi, ale zdalem sie na kompetencje weterynarza. Po kilku tygodniach pies zaczął wymiotować, myslalem ze to zwykle zatrucie pokarmowe, wiec przestałem podawac leki od weterynarza i podałem wegiel odpowiedni dla wagi mojego Yorka. Pies słabł i jego stan sie pogarszał więc pojechałem znów do tego samego weterynarza który stwierdził "niedowład konczyn tylnych". Okazalo sie pozniej ze przez za silne leki jego uklad pokarmowy przestał działać, czego skutkiem było pożegnanie się z życiem. Wiem że robienie scen nie przywróci życia mojego pupila, ale Lekarz wykazał się olbrzymią niekompetencją. Nie chce odszkodowań pieniężnych, ani satysfakcji z ukarania weterynarza, ale chce aby taka sytuacja się nie powtórzyła i żeby inni ludzie nie pożegnali się ze swoimi zwierzętami. Z góry dziękuję Quote
Andrzej S., właściciel psa mieszańca Reksa zgłosił się do Kliniki Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie. Pies miał około 15,5 roku i cierpiał na problemy z oddawaniem moczu. Zwierzę było od dwóch lat leczone na kamicę układu moczowego. Od dnia zgłoszenia, 29 maja 2018 r., pies był leczony w klinice do 12 lipca 2018 r. W trakcie leczenia nie przeprowadzono diagnostyki w celu ustalenia przyczyny zaburzeń w oddawaniu moczu w pierwszych dniach zaraz po zgłoszeniu tych problemów przez właściciela. Ponadto nie wykonano badań bakteriologicznych wraz z określeniem antybiogramu by zastosować terapię nacelowaną. Badanie bakteriologiczne wykonano dopiero po trzech tygodniach, a samo badanie morfologiczne krwi oraz kompleksowe USG dopiero po czterech tygodniach, - czytamy w opinii biegłego. Najpoważniejsze zarzuty dotyczyły, nie zachowania należytej rzetelności i nieopierania się na współczesnej wiedzy w zakresie medycyny weterynaryjnej, nie korygując i nie dostosowując leczenia do stanu pacjenta, mimo braków postępu terapii, czym naruszono art. 4 i 5 Kodeksu Etyki Lekarza Weterynarii, - czytamy w orzeczeniu winy lekarza weterynarii, Wojciecha G., oraz Mariana M. Lekarze weterynarii Łukasz K. i Jan M. nie przeprowadzili badania klinicznego zwierzęcia przed przystąpieniem do jego leczenia. Natomiast lekarz weterynarii Beata A. niewłaściwie prowadziła dokumentację lekarsko weterynaryjną. Sąd Warszawskiej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej jako sąd dyscyplinarny wydał wyrok i wymierzył najniższe z możliwych kary cztery upomnienia i jedną karę nagany dla obwinionych lekarzy weterynarii. W uzasadnieniu sąd napisał „Sąd Warszawskiej Izby Lekarsko – Weterynaryjnej w Warszawie uznał, że zgromadzony w sprawie materiał dowodowy pozwoli na osiągnięcie celów istotnych dla całego środowiska lekarsko-weterynaryjnego jaką jest obrona honoru i dobra zawodu". W opinii pokrzywdzonych kary są nieadekwatne do winy i skandalicznie niskie oraz niesprawiedliwe, gdyż ukarano wszystkich jednakowo, mimo że lekarz, Marian M., zajmował się psem najczęściej. Zastępca Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej podkreślała we wniosku o przedstawieniu zarzutów, że Marian M., był lekarzem najczęściej stykającym się z psem i powinien zauważyć brak efektów leczenia. Ponadto jeden z lekarzy, Wojciech G., był lekarzem prowadzącym psa, a mimo to od początku sprawy nie przyznawał się do jego prowadzenia, wszystko potwierdza zebrany materiał dowodowy. Zastępca Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej Lekarzy Weterynarii musiał ustalać, kto nim był poprzez pytania do kierowników katedr i Klinik Weterynaryjnych Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie, gdzie władze kliniki wskazały właśnie tego lekarza jako prowadzącego na mocy standardów klinicznych. Naruszenie więzi emocjonalnej Skarżący dowodził, że właściciel będąc związany emocjonalnie z psem jest osobą pokrzywdzoną, gdyż czyny obwinionych lekarzy weterynarii w sposób bezpośredni naruszyły więź emocjonalną ze zwierzęciem. Jednak sąd nie zauważył tej prawidłowości w kontekście przepisów na których opierał swoje postanowienie o odmowie udziału pokrzywdzonego w rozprawie w roli oskarżyciela posiłkowego, przez co właściciel wraz ze świadkiem, (współwłaścicielem) musieli opuścić salę rozpraw i czekać do wyroku na korytarzu bez możliwości aktywnego udziału w rozprawie. Zarzuty apelacji Apelację od wyroku sądu I instancji złożył właściciel psa. Wskazał on w piśmie, że obwiniony lekarz Wojciech G., nie przeprowadził badań dodatkowych zwierzęcia w trakcie terapii mimo braku jej efektów, czym naruszył art. 17 pkt 1 oraz art. 39 pkt 3 Kodeksu Etyki Lekarza Weterynarii. A także, postępując w opisany powyżej sposób naruszył art. 44 Kodeksu Etyki Lekarza Weterynarii polegający na przekazywaniu studentom weterynarii niewłaściwych postaw i sposobów postępowania. Zarzuty te były ujęte we wniosku o ukaranie Wojciecha G., jednakże w orzeczeniu sądu nie zostały one umieszczone. Właściciel zmarłego psa wskazał w apelacji ten brak i uargumentował zasadność tych zarzutów względem tego lekarza weterynarii. Zdaniem skarżącego lekarz weterynarii Wojciech G., "przyczynił się do pogorszenia stanu zdrowia psa, nie udzielając mu wymaganej opieki lekarskiej jednocześnie nie przyznając się do jego prowadzenia, co stało w sprzeczności ze standardami klinicznymi oraz etyką zawodową. Wszystko na oczach studentów, godząc w dobre imię Kliniki oraz całego Uniwersytetu, który tę klinikę prowadzi". Właściciel odniósł się także w apelacji do „skandalicznie niskich kar” dla wszystkich obwinionych lekarzy weterynarii porównując ich kary w kontekście zarzutów gdzie zauważył brak proporcjonalności kary do winy pomiędzy poszczególnymi lekarzami i ich udziału w trakcie leczenia. Ponadto sąd Warszawskiej Izby Lekarsko Weterynaryjnej na rozprawie nie dopuścił do zeznań świadka Beaty W., która była współwłaścicielem zmarłego psa, gdyż z góry uznał wniosek o przesłuchanie o próbę przedłużania postępowania - mówi właściciel psa. Opinia niezależnego eksperta Opinię niezależną w tej sprawie wydał lekarz weterynarii prof. Roman Lechowski z Zakładu Chorób Wewnętrznych Małych Zwierząt SGGW, który analizował związek przyczynowo-skutkowy między brakiem badań a śmiercią psa. Stwierdził on w swojej analizie, że proces diagnostyczny i terapeutyczny prowadzony w klinice był nieprawidłowy. Wdrożone leczenie nie miało uzasadnienia. Co więcej - wypisy z historii leczenia są zdawkowe albo żadne. Nie zostało nawet zdiagnozowane rozpoznanie wstępne. Ponadto profesor Lechowski uważa, że wczesne niewykonanie badań dodatkowych w znaczący sposób wpłynęło na niewykonanie badań dodatkowych. Z drugiej strony, biorąc pod uwagę wiek psa i dotychczasowe choroby nie można stwierdzić w jakim stanie znajdowały się nerki. Ekspert dodaje: "nie można jednoznacznie stwierdzić, że postępowanie diagnostyczno-terapeutyczne przyczyniło się do śmierci psa. Biegły ma wpływ na wyrok W sprawach lekarskich, w tym weterynaryjnych, sądy przykładają dużą wagę do ekspertyz biegłych. Tak było w przypadku obwinionego o błąd w sztuce weterynarza, gdy Sąd Najwyższy w Izbie Karnej, w październiku 2020 r. orzekł, że nie jest też słuszna teza, że skoro w składzie orzekającym znajdują się specjaliści weterynarii, to nie trzeba powoływać biegłego. - Skoro powstały wątpliwości co do rzetelności biegłego, to sąd weterynaryjny musi zasięgnąć opinii innego biegłego i przeprowadzić na nowo postępowanie dowodowe. Zatem opinia poprzedniego biegłego nie może być podstawą wydania nowego orzeczenia - podkreślił sędzia sprawozdawca Tomasz Artymiuk. (sygnatura akt I KK 11/20).
Ostatnio jest to temat dla mnie bardzo ważny, ale zarazem i trudny. Przyznam, że kiedy ponad rok temu jadąc pociągiem do Warszawy pisałam swój pierwszy wpis o błędzie medycznym lekarza weterynarii nie sądziłam, że pociągnie on za sobą taką lawinę zdarzeń. Niestety wszystko zaczęło się również od wielkiej tragedii mojej koleżanki i jej psa. Nim zaczniecie czytać dalej koniecznie musicie wrócić do tego wpisu – Błąd w sztuce lekarskiej – odpowiedzialność lekarza weterynarii oraz Rażący błąd weterynarza – co można zrobić Te dwa wpisy umożliwiły mi udzielenie wywiadu dla portalu jak również i występ w programie Pytanie na Śniadanie – Trochę prywaty – wywiad dla portalu oraz Dla dociekliwych – całość mojego występu w programie Pytanie na Śniadanie 🙂 Nie mogę również pomijać, że od tego wpisu powstał również blog dla lekarzy weterynarii – oraz przeprowadziłam swoje pierwsze szkolenie dla branży weterynaryjnej z zakresu odpowiedzialności odszkodowawczej oraz zawodowej. Tak, moi drodzy, jeden wpis może wiele zmienić w życiu zawodowym. Zmienił on również i tyle, że co raz to więcej osób zgłasza się di mnie po poradę z zakresu prawa weterynaryjnego z wyszczególnieniem zagadnienia błędu w sztuce. Dlaczego o tym piszę?? A to dlatego, że wcześniejsze wpisy nie ukazują zasad odpowiedzialności odszkodowawczej, która w niniejszej sprawie jest najistotniejsza! Odpowiedzialność odszkodowawcza Myślę, że wszyscy tutaj obecni traktują swoje zwierzęta jak członków rodziny. Ich stracie czy też naruszeniu zdrowia zawsze towarzyszą emocje, a często skrajne emocje. Pamiętajcie, że ja jako wasz pełnomocnik jestem pewnego rodzaju buforem pomiędzy waszymi wyobrażeniami i emocjami a twardymi przepisami prawa. Odpowiedzialność odszkodowawcza, o której mówimy przy popełnieniu błędu w sztuce medycznej przez lekarza weterynarii, oparta jest o art. 415 kodeksu cywilnego – „Kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia.” Do psa w ujęciu prawnym zastosowanie mają odpowiednio przepisy jak o rzeczach. Nawet tak szeroko komentowana zmiana do ustawy o ochranie zwierząt nie zmienia tego statutu. Dlaczego to jest tak ważne? Ponieważ determinuje nam zasady odpowiedzialności odszkodowawczej. Szkoda na zwierzęciu definiowana będzie jako szkoda w majątku a nie szkoda na osobie. Wysokość odszkodowania Jest to jedna z najcięższych kwestii związanych z odpowiedzialnością odszkodowawczą. Pamiętajcie również, że lekarz weterynarii posiada obowiązkowe OC, z którego wypłacane jest ewentualne odszkodowanie. Ostatnimi czasy spotkałam się z kilkoma ekstremalnymi przypadkami związanymi z roszczeniami odszkodowawczymi. W jednej ze spraw osoba, która utraciła dwa zwierzęta hodowlane domagała się odszkodowania od kliniki w wysokości przekraczającej 60 tys. zł. W kolejnej sprawie osoba posiadająca dorosłego psa, który nigdy nie uczestniczył w wystawie domagała się od kliniki za rzekomy błąd kwoty ponad 30 tys. zł Spotkałam się również z sytuacjami gdzie roszczenia przekraczały kwoty 100 tys. zł. Bardzo ważne – są to wyłącznie wysokości odszkodowań z jakimi się spotkałam w zakresie żądań klientów a nie są to kwoty zasądzone przez sąd!! Nie wiem czy śledziliście kiedykolwiek jak wyglądają kwestie wysokości odszkodowania za błąd w sztuce medycznej w przypadku ludzi. Często kwoty wskazane powyżej są niższe, a co dopiero w przypadku zwierząt! Nim wyliczycie jakie przysługuje wam odszkodowanie powinniście znać kilka zasad prawnych obowiązujących w postępowaniu odszkodowawczym: wykazanie związku przyczynowo-skutkowego, wykazanie istnienia błędu w sztuce, wykazanie poniesienia szkody, wykazanie zasadności odszkodowania, wykazanie zasadności wysokości odszkodowania. Wszystkie te 5 wymienionych podpunktów zobowiązany jest wykazać podmiot, który dochodzi roszczenia, czyli zazwyczaj właściciel zwierzęcia. W skład odszkodowania może wchodzić: koszty leczenia, rehabilitacji itp. utracone korzyści – czyli utracona wartość hodowlana, brak przyszłych miotów. Każdą z powyższych kwot należy wykazać za pomocą stosowanego materiału dowodowego. Przy kosztach leczenia nie będzie to nastręczało większych problemów. Jak jednak z wartością hodowlaną i utraconymi korzyściami? Tutaj jednak może być już znaczny problem. Okoliczności te należy udowodnić a nie tylko i wyłącznie napisać, że suka/pies nie będzie miał już potomstwa. W sprawach z zakresu odszkodowań powoływany jest biegły, który ustala sporne wartości. Na zakończenie – sprawy o odszkodowanie są jednymi z najtrudniejszych spraw sądowych! **** Miłego weekendu wam życzę 🙂 W czym mogę Ci pomóc? Agnieszka Łyp-Chmielewska
Odpowiedzialność lekarza weterynarii za błąd – pomoc prawna Odpowiedzialność lekarza weterynarii za błąd to bardzo istotna kwestia dla wszystkich hodowców i posiadaczy zwierząt. Błędu mogą dopuścić się przecież nie tylko lekarze, którzy procesy lecznicze wdrażają w stosunku do ludzi, ale również – do zwierząt. Weterynarz może np. niewłaściwie zdiagnozować zwierzę (błędna diagnoza weterynarza), przepisać mu lekarstwa, które przyniosą więcej szkody niż pożytku, w błędny sposób przeprowadzić zabieg czy nawet zarazić zwierzę zakaźną chorobą. Podobnie jak w przypadku lekarzy leczących ludzi, weterynarze mogą ponieść odpowiedzialność dyscyplinarną, karną oraz oczywiście cywilną. Co można zrobić w sytuacji popełnienia błędu przez lekarza weterynarii i co należy wiedzieć o zasadach jego odpowiedzialności? O tym wszystkim w dzisiejszym artykule. → Chcesz uzyskać odszkodowanie od weterynarza lub złożyć skargę na weterynarza? Skorzystaj z pomocy kancelarii Lazer & Hudziak, specjalizującej się w prawie weterynaryjnym. Zadzwoń 536 07 001 Odpowiedzialność cywilna lekarza weterynarii za błąd, czyli jak uzyskać odszkodowanie od weterynarza Jeśli lekarz weterynarii nie wykona swojego zobowiązania lub wykona je w sposób niewłaściwy, naraża się na odpowiedzialność kontraktową (odszkodowanie od weterynarza). Na odpowiedzialność deliktową narazi się natomiast, gdy popełni czyn niedozwolony (delikt). W obu tych przypadkach odpowie na podstawie art. 415 Kodeksu Cywilnego, który to przepis normuje podstawową zasadę odpowiedzialności na podstawie winy sprawcy szkody. Na marginesie dodamy również, że może zachodzić zbieg odpowiedzialności kontraktowej i deliktowej. Zacznijmy jednak od początku – o jakim zobowiązaniu lekarza w przypadku błędu lekarsko-weterynaryjnego mówimy? Otóż, zobowiązanie powstaje, gdy klient kliniki weterynaryjnej zawiera umowę z lekarzem lub placówką, która danego lekarza zatrudnia. Mówiąc o „umowie” najczęściej mamy na myśli umowę ustną – nie ma to jednak znaczenia, ponieważ taka umowa również jak najbardziej uzasadnia ewentualną odpowiedzialność lekarza (podobnie jak sam fakt „przekazania” zwierzęcia do leczenia – ten pogląd znajduje odzwierciedlenie w utrwalonym orzecznictwie sądów). Przedmiotem tej umowy zwykle jest wykonanie pewnej usługi, np. zdiagnozowanie zwierzęcia, przeprowadzenie zabiegu itp. Tym samym, lekarz zobowiązuje się do jej wykonania, a klient – do zapłaty ceny. Lekarz nie zobowiązuje się co prawda do osiągnięcia konkretnego rezultatu, ale do dołożenia należytej staranności co procesu leczenia. Innymi słowy, powinien zrobić co w jego mocy, aby zwierzęciu pomóc, a przede wszystkim – nie narazić go na dalsze pogorszenie stanu zdrowia. Powinien postępować zgodnie z zasadami medycznej sztuki weterynaryjnej (wiedzy naukowej i własnych doświadczeń), a także Kodeksu Etyki Lekarza Weterynarii i odpowiednich przepisów prawa, ustawy o zawodzie lekarza weterynarii i izbach lekarsko-weterynaryjnych. Odszkodowanie od weterynarza Jeśli lekarz nie wywiąże się z tego zobowiązania i dojdzie do szkody majątkowej lub niemajątkowej, a pomiędzy jego działaniem a szkodą zajdzie związek przyczynowo-skutkowy, grozić mu będzie odpowiedzialność kontraktowa. Mówiąc o „szkodzie” mamy na myśli faktyczną stratę, do której już doszło, jak również utratę potencjalnych korzyści (np. omyłkowa sterylizacja psa, którego właściciel przygotowywał do reprodukcji). W jakich sprawach i gdzie zaskarżyć weterynarza? Innym rodzajem odpowiedzialności jest natomiast odpowiedzialność deliktowa lekarza weterynarii. Jak wspominałyśmy, ma ona związek z dokonaniem czynu niedozwolonego (deliktu). Zgodnie z obowiązującą definicją, deliktem jest działanie, ale również zaniechanie zabronione przez ustawę lub pozostające w sprzeczności z zasadami współżycia społecznego. Elementem obligatoryjnym jest tu wina lekarza, czyli jego zachowanie, na podstawie którego można uznać, że działał w sposób nieprawidłowy i w związku z jego działaniem doszło do powstania szkody. Przykładem takiego deliktu może być np. nieudzielenie przez lekarza weterynarii pomocy lekarskiej zwierzęciu. Odpowiedzialność dyscyplinarna lekarza weterynarii za błąd Odpowiedzialność dyscyplinarna to innymi słowy, odpowiedzialność zawodowa lekarza weterynarii. Jej zasady uregulowane są w ustawie o zawodzie lekarza weterynarii i izbach lekarsko-weterynaryjnych. Znajdziemy je również częściowo w Kodeksie Etyki Lekarza Weterynarii i rozporządzeniu Ministra Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej w sprawie postępowania dotyczącego odpowiedzialności zawodowej lekarzy weterynarii. Rzecznik odpowiedzialności zawodowej weterynarzy – skarga na weterynarza Klient, który niezadowolony jest z usługi lekarza weterynarii, może złożyć skargę z tytułu błędu w sztuce medycznej, dotyczącą postępowania danego lekarza. Skargę tę składa się we właściwej Izbie Lekarsko-Weterynaryjnej, które z niewielkimi wyjątkami orzekają w sprawach o błędy lekarzy weterynarii jako pierwsza instancja. Pod warunkiem przyjęcia skargi na weterynarza przez rzecznika dyscyplinarnego, który jest oskarżycielem przed sądem I instancji, okręgowy sąd lekarsko-weterynaryjny przyjmie sprawę do rozpatrzenia. Tym samym orzeknie czy lekarz weterynarz zachował się w sposób zgodny z zasadami sztuki weterynaryjnej oraz obowiązującymi go zasadami etyki. Sąd musi dążyć do wszechstronnego zbadania istotnych okoliczności sprawy. Może w tym celu dopuszczać z urzędu wszystkie dowody, które uzna za konieczne do uzupełnienia materiału. Sąd może również wezwać i przesłuchać świadków, a w razie potrzeby – powoływać biegłych. Jeśli lekarz zostanie uznany za winnego przed sądem dyscyplinarnym, mogą wobec niego zostać orzeczone kary takie jak: upomnienie, nagana czy zawieszenie prawa wykonywania zawodu lekarza weterynarii na okres od trzech miesięcy do trzech lat. Kara i stopień jej dolegliwości zależy oczywiście od przewinienia, którego dopuścił się lekarz oraz jego postawy, po popełnieniu błędu czy w trakcie postępowania przed sądem. Sąd lekarsko-weterynaryjny przy wymierzaniu kary bierze także uwagę stopień winy, naruszenie zasad etyki i deontologii zawodowej, sprzeczność z przepisami o wykonywaniu zawodu lekarza weterynarii i skutki czynu. Postępowanie w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej toczy się niezależnie od postępowania karnego, jeśli dotyczy tego samego czynu. Może ono jednak zostać jednak zawieszone aż do czasu ukończenia postępowania karnego. Odpowiedzialność karna lekarza weterynarii za błąd Lekarz weterynarii może odpowiedzieć również karnie. Stanie się tak, gdy dojdzie do naruszenia zakazów wymienionych w art. 6 ustawy o ochronie zwierząt. Czyny penalizowane na mocy tego przepisu to przeprowadzanie wszelkich zabiegów mających na celu zmianę wyglądu zwierzęcia, które wykonywane są w celu innym niż ratowanie jego zdrowia lub życia, a w szczególności przycinanie psom uszu i ogonów (kopiowanie). Będzie to także wykonywanie zabiegów na zwierzętach w sposób sprzeczny z zasadami postępowania lekarsko-weterynaryjnego, bez zachowania ostrożności i w sposób, który sprawia zwierzęciu ból. Tego typu zachowania powzięte przez lekarza będą mogły zostać zakwalifikowane jako znęcanie się nad zwierzęciem. Tym samym, lekarz, który się ich dopuszcza, naraża się na karę grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch. Lekarz weterynarii popełnił błąd i potrzebujesz wsparcia prawnego? Jeśli podejrzewasz, że lekarz weterynarii podczas leczenia Twoich zwierząt lub zwierzęcia mógł popełnić błąd – warto skonsultować się z prawnikiem. Straty, zarówno emocjonalne, jak i finansowe związane z nieudanym leczeniem lub nawet śmiercią zwierzęcia z winy weterynarza zwykle są wyraźnie odczuwalne dla właściciela i całkowicie zrozumiałe jest, że chciałby on, aby niekompetentny lekarz weterynarii poniósł odpowiedzialność. Gdzie zaskarżyć weterynarza? Serdecznie zapraszamy do kontaktu z naszą kancelarią. Nie tylko piszemy o prawie weterynaryjnym, ale również zajmujemy się nim w praktyce, pomagając w sprawach na tle odpowiedzialności lekarzy weterynarii. Śmierć psa z winy weterynarza? Pomożemy uzyskać odszkodowanie od weterynarza. Chętnie odpowiemy na Twoje pytania. Kancelaria Lazer & Hudziak zadzwoń, aby uzyskać poradę tel. 536 007 001 Śmierć psa z winy weterynarza? Błędna diagnoza weterynarza? Zadzwoń teraz
śmierć psa z winy weterynarza